Recenzja Edyta Świętek „Na krawędzi nocy”
“Czy czarownice istnieją tylko w bajkach?
Nina była o tym przekonana aż do czasu, gdy dowiedziała się od babci, że nie
jest zwykłą nastolatką, ponieważ posiada moce, które mogą zmusić ludzi do
ulegania jej. Już jako dorosła kobieta bardzo się pilnuje, żeby ich nie
nadużywać i choć czasami wydaje się to bardzo kuszące, wciąż pamięta przestrogi
babci, że jeśli nie zachowa umiaru, może nie zaznać w życiu prawdziwej
przyjaźni ani miłości. Od najmłodszych lat odwiedzają ją w snach Anioł i
Mroczny. Jakież jest jej zaskoczenie, kiedy pewnego dnia spotyka tego
pierwszego w autobusie…
Czy to znaczy, że sny się spełniają, że można sobie wyśnić miłość? A może
niedługo przyjdzie czas na Mrocznego…?”
Wydawnictwo:
Replika
Rok
wydania: 2021
Format:
Książka
Liczba
stron: 352
Cykl:
Alter ego
Tom
I
„Na krawędzi nocy” jest pierwszym tomem cyklu Alter ego
autorstwa Edyty Świętek, a zarazem moim pierwszym spotkaniem z jej twórczością.
Wcześniej nie miałam okazji sięgnąć po, którąś z jej powieści, jednak cieszę
się, że moją uwagę przykuła właśnie ta książka. Lubię tajemnice, magię i romans
wiszący w powietrzu, dlatego nie mogłam przepuścić taką okazję. Magiczne moce
mogą życie ułatwić, jednak należy pamiętać o tym, że wszystko ma swoją cenę,
czasami jest ona zbyt wygórowana, aby brnąć dalej w to, czego się pragnie. Jak
sobie poradziła Świętek z taką tematyką? Czy udało jej się dobrze rozrysować
tło i postacie? O czym opowiada książka „Na krawędzi nocy”?
Główną bohaterką książki „Na krawędzi nocy” jest Nina,
to młoda dziewczyna, która pozornie nie wyróżnia się spośród ludzi niczym
nadzwyczajnym. Pewnego dnia jej babcia burzy jej spokojne życie wyjawiając
tajemnicę na temat tego, kim naprawdę jest. Nina jest czarownicą, chociaż może
to brzmieć nieprawdopodobnie i z pewnością nie jedna czytelniczka będzie się zastanawiała,
czy babcia Marianna nie choruje, to musicie wierzyć, że bohaterka przekona się
o tym na własnej skórze. Zakazany owoc smakuje najlepiej, a kiedy babcia
przestrzega ją przed zbyt długim spoglądaniem mężczyznom w oczy, z powodu następstw,
które przyniesie ten gest, Nina napędzana ciekawością ulega tej pokusie. Nie powinna
jednak tego robić, ponieważ załamie w ten sposób komuś serce, czasami trzeba
się przekonać na własnej skórze, czy przekazywane ostrzeżenie niesie prawdę. Nina,
jako dorosła kobieta stara się jednak nie nadużywać posiadanych zdolności, nawet,
jeśli znacznie ułatwiłoby to jej sprawę. Jej sny w pełni nie należą do niej, pojawiają
się w nich dwie postacie, które nie dają jej w pewnym stopniu spokoju. Anioł i
Mroczny, póki znajdowali się w snach nie wyglądało to tak poważnie, a co jeśli
spotka jednego z nich? Czy wtedy pojawi się także ten drugi?
„Na
krawędzi nocy” jest powieścią, która potrafi zaciekawić, ładnie wplotła
elementy fantastyczne w zwyczajną rzeczywistość sprawiając, że stała się
jednym. Polubiłam główną bohaterkę, która w tych wszystkich rewelacjach, które
działy się wokół niej chciała pozostać normalną kobietą, wiedziała, że nosi
swój własny ciężar na barkach i nie każdy będzie wstanie nosić go wspólnie z
nią. Bohaterka wie, że w życiu bardzo ważna jest miłość, jednak tak do końca
nie jest pewna, czy kiedy się już pojawiła to stało się to za jej własnym
urokiem, czy w sposób magiczny. Muszę przyznać, że pewnie na miejscu bohaterki
wiele z nas miałoby takie same wątpliwości. Opowieść napisana przez Edytę
Świętek jest emocjonalna, odpowiednio dozuje nam chwile przepełnione
rozterkami, smutku, a także te pełne radości. Życie bywa zaskakujące, nie ważne
czy się jest czarownicą, elfem, czy pędzącym przez życie jednorożcem, nie
zawsze mamy wpływ na wszystko dookoła, czasami trzeba się poddać wydarzeniom i
próbować przechylić czarę na swoją korzyść. Nie mogę się doczekać, aby
przeczytać kolejną część, może nie trzeba będzie na nią tak zbyt długo czekać?







Komentarze
Prześlij komentarz