Recenzja Maya Motayne „Nocturna”

Magia jest wszędzie i we wszystkim.
Mroczna opowieść o postkolonialnym świecie, w którym magia także stała się dobrem luksusowym – na jej studiowanie mogą sobie pozwolić tylko ci najbogatsi.
Wyjątkowa, wielowymiarowa opowieść fantasy, epicka batalia światła i mroku, która spodoba się fanom wielkich bestsellerów fantasy ostatnich lat.
Witamy w świecie, w którym każdy ma nadnaturalny talent… tylko nie każdy powinien z niego korzystać.
Alfie, młodziutki następca tronu królestwa Catallan, wraca do domu z imperium Englass, gdzie poświęcił się studiom nad czarną magią. Jest ogarnięty obsesją uratowania starszego brata – ofiary zakazanych praktyk. Nikt już nie wierzy, że królewicza Deza da się przywrócić do żywych z otchłani, i tylko Alfie obiecuje sobie nie spocząć, póki nie odnajdzie sposobu na odwrócenie klątwy.
Zmuszony przez rodziców do powrotu i przyjęcia królewskich obowiązków, chłopak może liczyć na wsparcie dawnej nauczycielki, Palomy, oraz ekscentrycznego przyjaciela, Luki. Mimo to pierwsze przyjęcie w nowej roli kończy się tragicznie, a Alfie zmuszony jest ratować Lukę przed śmiercią, wypuszczając na świat potężną magię ciemności. Co gorsza, mimowolnym świadkiem tej sytuacji staje się Finn, złodziejka dysponująca naturalnym talentem do zmiennokształtności. Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, gdy złodziejka odkrywa, że władzę nad wypuszczoną ciemnością przejął Kol – jej przybrany ojciec i zarazem największy koszmar jej życia. Teraz jednak zagraża nie tylko Finn, ale całej stolicy, a może i całemu Catallan. Związani świadomością nadciągającej katastrofy, Alfie i Finn muszą wyruszyć w pełną niebezpieczeństw podróż, by na nowo zapieczętować zło, a przy okazji nie dopuścić do tego, by o jego uwolnieniu dowiedzieli się dorośli.


Wydawnictwo: Jaguar
Rok wydania:  2020
Format: Książka
Liczba stron: 440




„Nocturna” jest debiutem amerykańskiej autorki  Mayi  Motayne, który cieszy oko brną okładką i zapowiedzią przeżycia czegoś niezwykłego. Magia i czary zdają się wprost krzyczeć z każdej strony rozbudzając moją ciekawość. Nie od dziś wiadomo, że znacznie chętniej czytamy powieści, których wizualna oprawa nas szczególnie zachęca i fascynuje.  Czasem jest to traf w dziesiątkę, a innym razem wręcz przeciwnie okazuje się, że przysłowie mówiące, że nie należy oceniać książki po okładce jest niezwykle trafne, prawda? Czy „Nocturna” jest udanym debiutem, czy wręcz przeciwnie?


Głównym bohaterem powieści „Nocturna” jest młody następca tronu Catallan – Alfie, powracający w rodzinne strony, odbywał naukę czarnej w imperium Englass. Musi się przygotować od objęcia tronu królestwa, który odziedziczył. Alfie nie jest zadowolony z tego faktu, nie czuje się być odpowiednią osobą na właściwym miejscu, zwłaszcza, że pierwotnie to nie on miał objąć tron. Młody książę miał starszego brata Dezmira, który najprawdopodobniej zginął, chociaż jego ciało nigdy nie zostało odnalezione. W takaim wypadku istnieje cień szansy, że Dezmir jednak żyje, dlatego Alfie próbuje odszukać jakiegokolwiek śladu, aby dotrzeć do brata. Nie poddaje się i znajduje czas między przygotowaniami do koronacji, a spotkań z półświatkiem, aby tylko odszukać prawowitego władcę Catallan.  W ten sposób naważę pewną ciekawą znajomość z pewną złodziejką.
Finn jest niezwykle sprytną i zaradną dziewczyną, której magiczne zdolności wpływają na zmianę wyglądu, co jest przydatne w fachu, którym się trudni. Jednak przyniosą jej także problemy, których z pewnością się nie spodziewała. Okazuje się, że losy świata zależą od Alfiego i Finn, a niezwykle potężna magia ma zupełnie nowego właściciela. Czy uda się bohaterom uchronić ich dom od zagłady? Czy Dezmir żyje? Co jeszcze spadnie na barki głównych bohaterów?



Uważam, że „Noctum” jest bardzo ciekawym debiutem, zabierającym czytelnika do wykreowanego przez autorkę uniwersum. W jej wizji magia jest wszechobecna, każdy ma do niej dostęp, jedni dzięki niej mają specjalne umiejętności, które określona została nazwą propio. Posiadacza takiej wyjątkowej magii można poznać po jego cieniu, który z pewnością nie jest taki grzeczny, jak te należące do nas, ale na czym polega ta różnica i w jaki sposób tworzy się ta konkretna magia już Wam nie zdradzę. Musie przyznać, że sam pomysł jest niezwykle ciekawy, nie spotkałam się z czymś takim, czy chociażby podobnym wcześniej.
Czytelnicy, którzy z zamiłowaniem zaczytują się w książkach fantastycznych powinni rozważyć wpisania „Noctum” na swoją listę książek, które warto przeczytać. Opowieść została przedstawiona w sposób prosty, nie wymagający zbytniego zaangażowania się w styl, którym posługuje się autorka. Bohaterów z pewnością da się polubić, ich odmienność sprawia, że uśmiechała mi się buźka podczas lektury. Mam nadzieję, że dacie się porwać przygodzie, w którą postanowiła nas zabrać Maya Motayne.




Komentarze

Popularne posty