Recenzja Ewelina Skierka „Ja, niepokorna”

Gdy chcesz chronić tych, których kochasz, sama odwaga może nie wystarczyć.
Chilli to prawdziwa niepokorna dusza. Płomienna fryzura, szmaragdowozielone oczy i siarczyste przekleństwa – oto ona, dziewczyna z pazurem i zasadami. Bezkompromisowa i szczera do bólu, dążąca do celu bez względu na piętrzące się przeciwności... Jednak czy naprawdę ma pod kontrolą wszystko, co ją otacza? Czy odkrycie mrocznej rodzinnej tajemnicy złamie jej charakter? Już wkrótce ta niezwykła dziewczyna zostanie poddana próbie przez wysłanników zła. Zbliża się bowiem czas zmian, kiedy wszystko nabierze nowego znaczenia – czas inicjacji…  Jej pełne pogardy spojrzenie przeszyło mnie na wylot. Wstała z krzesła, na które wcześniej się osunęła, podniosła stojący na stoliku wazon i cisnęła nim we mnie. Nie trafiła, ale chyba tylko dlatego, że ledwo stała na nogach. (…) W jej oczach płonęła wściekłość. Chciałem poczekać, aż z niej wyparuje, aż ją wykrzyczy. Wtedy zauważyłem, że krople potu perlące się na jej ciele mają barwę czerwieni. Krwawy pot. A jednak nie było czasu na wyjaśnienia.



Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania:  2018
Format: Książka
Liczba stron: 295

Bardzo lubię książki, które zawierają elementy fantastyczne, czuję się w tej tematyce jak rybka w wodzie, dlatego, kiedy zobaczyłam, że Wydawnictwo Novae Res proponuje mi do zrecenzowania książkę „Ja, niepokorna” zainteresowałam się nią i zgodziłam bez wahania. Naszym rodzimym autorom należy także dać szansę, może akurat książka nas pozytywnie zaskoczy?

„Jej pełne pogardy spojrzenie przeszyło mnie na wylot. Wstała z krzesła, na które wcześniej się osunęła, podniosła stojący na stoliku wazon i cisnęła nim we mnie. Nie trafiła, ale chyba tylko, dlatego, że ledwo stała na nogach. (...) W jej oczach płonęła wściekłość Chciałem poczekać, aż z niej wyparuje, aż ją wykrzyczy”.

Autorka opowiada nam historię Julii, która nosi przydomek Chilli, ma ognisty temperament, ale wrażliwe serce, można ją określić tytułową niepokorną. Ma pazur i cięty język, któremu towarzyszą przekleństwa, jest szczera do bólu. Matka dziewczyny przebywa w zakładzie psychiatrycznym, z czym nie potrafi sobie poradzić, ma w sobie ogromne pokłady złości, które często wyładowuje na swoim ojcu.



W prologu widzimy, jak bohaterka wybiera się na plac zabaw, chce spotkać się ze swoim przyjacielem i świętować po północy swoje urodziny. Krzyk brata mógłby pobudzić domowników, dlatego spotkanie z Martinem szybko dobiega końca, kiedy tylko znika z pola widzenia pojawia się demon, zwany Onyksem, który w wyniku szantażu, którego ceną za bezpieczeństwo Chilli jest dusza chłopaka, spisuje cyrograf.  Brzmi ciekawie? I tak jest, Martin skrycie darzy uczuciem Julię, dlatego za wszelką cenę chciał, aby pozostała bezpieczna, nawet za cenę własnej duszy.

„Krople deszczu drżały na jej rzęsach, źrenice najpierw rozszerzyły się tak bardzo, że zakryły tęczówki, a potem zwęziły nagle i zmieniły kształt na pionowy”.

Chilli bardzo cierpi po stracie Martina, nie jest świadoma, jak wielkie poświęcenie wybrał, aby mogła żyć w spokoju, tylko jak będzie długo trwał? Nic nie jest wieczne, a demony mają swoje sposoby, aby prędzej, czy później otrzymać to, czego pragną, jak będzie tym razem?
Pewnego dnia, podczas ulewy Chili jedzie samochodem po swojego ojca uzgadniając szczegóły w czasie odbywanej rozmowy telefonicznej, po drodze postanawia odwieść do motelu autostopowicza, który odegra w książce dość istotną rolę.  Staram się nie zdradzić Wam zbyt wiele z fabuły, bo powinniście ją odkryć samodzielnie. Co mogę powiedzieć? Miłośniczki romantycznych uniesień zostaną usatysfakcjonowane, tak samo, jak te, które liczą na to, że Julia nie jest zwyczajnym człowiekiem, jest w niej znacznie więcej niż przypuszczacie.

"To twoja smutna rzeczywistość. To twoje popaprane drzewo rodzinne...".


Opisana historia nie jest idealna, można dopatrzyć się w niej kilku niedociągnięć, jeśli przymkniemy na nie oko, starając się nie być zbyt czepliwi spędzimy z nią przyjemnie czas. Zamysł fabuły jest ciekawy, odpowiednio wywarzony, naprzemienność relacji widzianych oczami to Juli, a Cassiana, wspomnianego wcześniej autostopowicza jest fajnym zabiegiem, bardzo lubię to w książkach. Pozwala mi to lepiej wczuć się w poznawaną postać, rozumieć jej kreację, charakter, aby ocenić jej postępowanie.  Myślę, że w przypadku tej książki brakuje tutaj trochę realizmu, chodzi mi o reakcję głównej bohaterki na zachodzące w jej życiu zmiany, które przyjmowała ze stoickim spokojem, jakby nie były dla niej czymś nowym. Mam wrażenie, że przez to została trochę spłycona, trudno mi było poznać motywację jej zachowań.
Książkę czyta się szybko i przyjemnie, czasem musiałam się bardziej skupić, aby niczego nie pominąć, miałam wrażenie, że coś mi umyka, może działo się tak przez to, że wydarzenia rozgrywane w książce zdawały się dziać w różnych odstępach czasowych. Może byłam zbyt zmęczona? Na miejscu autorki mocniej wyrysowałaby towarzyszące bohaterom emocje, to dodałoby większego realizmu zwłaszcza w kluczowych momentach.
Książkę oceniam dobrze mimo wymienionych wyżej zarzutów nie mogę powiedzieć, żeby fabuła mnie nie ciekawiła, czy żebym się męczyła przy jej czytaniu. Historia Chilli mi się podobała, wierzę, że znajdzie wiernych fanów, czasu na jej przeczytanie nie żałuję, zwłaszcza, że uprzyjemniła mi jesienny wieczór.



Komentarze

Popularne posty