Recenzja Radosław Rutkowski „Szał”

 KAŻDY SKRYWA JAKĄŚ TAJEMNICĘ. WYSTARCZY JEDNA, BY ZABIĆ.

Śmierć młodego mężczyzny staje się początkiem śledztwa, które wciąga komisarza Piotra Brozia i aspirantkę Wiktorię Kocuń-Widelską w niebezpieczną grę pozorów. Im dłużej przyglądają się sprawie, tym więcej rodzi się pytań.
Każdy świadek opowiada inną historię. Każdy coś ukrywa. Tropy prowadzą donikąd, a kolejne odkrycia każą zwątpić we wszystko, co dotąd wydawało się pewne. Bohaterowie noszą własne blizny, a przeszłość potrafi być równie groźna jak zbrodnia. Człowieka najłatwiej osądzić z daleka. Z bliska wszystko przestaje być oczywiste.
Wystarczy jedna chwila, by pękła cienka granica między rozsądkiem a szaleństwem.
Prawda istnieje. Trzeba tylko przeżyć wystarczająco długo, by ją odnaleźć.

 

Wydawnictwo: Brda
Rok wydania:  2026
Format: Książka
Liczba stron: 346


Nie każdy kryminał musi opierać się wyłącznie na makabrycznej zbrodni i mozolnym odhaczaniu kolejnych tropów. Czasami o historii decyduje przede wszystkim sposób, w jaki autor prowadzi czytelnika przez śledztwo, jak konstruuje bohaterów i jak długo potrafi utrzymać nas w przekonaniu, że już za chwilę wszystko zrozumiemy.  „Szał” Radosława Rutkowskiego okazał się dla mnie książką  wciągającą, momentami przewrotną, z odpowiednią dawką napięcia, ale też humorem, który bardzo dobrze równoważy kryminalny ciężar opowieści. Lubię kryminały, które potrafią mnie wciągnąć nie tylko samą zagadką, ale przede wszystkim atmosferą. To książka, przy której dość szybko zaczęłam się zastanawiać, komu można wierzyć, co tak naprawdę wydarzyło się w sprawie i ile jeszcze rzeczy pozostaje przede mną ukrytych.

Fabuła książki „Szał” rozpoczyna się od śmierci młodego mężczyzny, to wydarzenie staje się początkiem skomplikowanego śledztwa. Sprawę przejmują komisarz Piotr Broź oraz aspirantka Wiktoria Kocuń-Widelska. Oboje muszą zmierzyć się z zagadką, w której pozornie proste pytania szybko prowadzą do coraz trudniejszych do wyjaśnienia okoliczności. Podczas prowadzenia dochodzenia policjanci przesłuchują świadków, analizują zebrane informacje i próbują odtworzyć wydarzenia, które doprowadziły do tragedii. Problem w tym, że relacje poszczególnych osób nie zawsze są ze sobą zgodne. Z każdym kolejnym odkryciem śledczy muszą na nowo przyglądać się zgromadzonym dowodom i zastanawiać się, kto mówi prawdę, a kto próbuje ukryć coś, co nie powinno ujrzeć światła dziennego. Kto mógł to zrobić?

„Szał” nie jest dla mnie wyłącznie opowieścią o poszukiwaniu sprawcy. Bardzo dużo daje tutaj sposób przedstawienia bohaterów. Piotr Broź zdecydowanie nie jest typem policjanta, o którym po przeczytaniu kilku stron można zapomnieć. Ma swój charakter, swoje przyzwyczajenia i sposób bycia, który momentami potrafi rozbawić, a innym razem zirytować. „Szał” okazał się dla mnie przyjemną, angażującą lekturą. Nie potrzebowałam tutaj nieustannego epatowania brutalnością, żeby poczuć kryminalny klimat. Wystarczyły tajemnice, ludzie z własnymi sekretami, stopniowo odsłaniane fakty i bohaterowie, których po prostu chciało się obserwować. „Szał” był moim pierwszym spotkaniem z twórczością Radosława Rutkowskiego i zdecydowanie zaliczam je do udanych. Dostałam kryminał, który nie próbuje być przesadnie skomplikowany na siłę, a jednocześnie potrafi zaskoczyć. Jest zagadka, są tajemnice, są bohaterowie, których chce się poznawać dalej, są dialogi z charakterem i jest napięcie, które sprawia, że kolejne strony czyta się z zainteresowaniem. Wraz z rozwojem śledztwa coraz wyraźniej widać, że ludzkie emocje, przemilczane wydarzenia i decyzje z przeszłości mogą mieć znacznie większe konsekwencje, niż ktokolwiek chciałby przyznać, im bliżej rozwiązania zagadki znajdują się śledczy, tym trudniej oddzielić rzeczywistość od pozorów.


W s p ó ł p r a c a    r e k l a m o w a

Komentarze

Popularne posty