Recenzja Penelope Ward Vi Keenland „Milioner i Bogini”

Choć Bianca George i Dex Truitt po raz pierwszy spotkali się w zepsutej windzie, ich historia zaczęła się wiele lat wcześniej. Tylko wtedy jeszcze nie zdawali sobie z tego sprawy. Bianca śpieszyła się na ważny wywiad, który miała przeprowadzić z właścicielem finansowego imperium, biznesmenem Dexterem Truittem, a Dex... Cóż, właśnie wracał do pracy po siłowni. Dex od razu zrozumiał, że przypadek zetknął go z absolutnie wyjątkową kobietą. Była śliczna, odważna i pełna ognistego temperamentu, a dodatkowo doskonale wiedziała, czego chce. Przy okazji zdradziła mu, że nie znosi ludzi pokroju Dextera Truitta — zbyt bogatych i snobistycznych, a przy tym bezwzględnych i zapatrzonych tylko w siebie. Mężczyzna co prawda miał inną opinię na swój temat, ale nie chciał ryzykować konfrontacji w windzie: przedstawił się jako Jay i skłamał, że jest kurierem. Bianca zaczęła się z nim umawiać. Chłopak spodobał się jej jak nikt dotąd. Zaiskrzyło od razu. W tym samym czasie Dexter udzielił jej drogą mailową obiecanego wywiadu, jednak potem nie zerwał kontaktu. Magnetyczny urok, inteligencja i poczucie humoru Truitta sprawiły, że Bianca nie mogła przestać o nim myśleć. Tymczasem Jay zakochał się w Biance i Dexter zakochał się w Biance, a ona pokochała ich obu. Jednak to nie mogło trwać wiecznie. Nieuchronnie zbliżała się katastrofa. Kiedy prawda wyjdzie na jaw, Dex na pewno straci tę śliczną dziewczynę... To przepiękna, pełna humoru opowieść o miłości, która narodziła się między ludźmi z różnych światów. O konsekwencjach wyborów sprzed wielu lat, o skutkach kłamstw wypowiadanych w dobrej wierze, o cierpliwości, przyjaźni i odwadze. To także historia o pożądaniu i namiętności, pełna zaskakujących zwrotów akcji, uśmiechów, łez i radości. Nie oderwiesz się od niej aż do ostatniego zdania na ostatniej stronicy! Gdy nie możesz wybrać jednego... pokochaj obu!



Wydawnictwo: Editio Red
Rok wydania:  2019
Format: Książka
Liczba stron: 279

Poznałam już twórczość zarówno Vi Keendland, jak i Penelope Ward, polubiłam je razem, także osobno, nie wyobrażałam sobie, ani nie sięgnąć po ich najnowszą książkę, zwłaszcza, że udało mi się złapać bakcyla. Wydawnictwo Editio Red dopieszcza czytelników swoimi gorącymi premierami. Nic dodać nic ująć, kusi wraz z autorkami swoimi perełkami. Wprowadza pewnego rodzaju orzeźwienie, historie, które bywają schematyczne, jednak zostają przedstawione w taki sposób, że czytelnik czuje, jakby przeżywał je po raz pierwszy, a co ważniejsze zżywa się z bohaterami kibicując im z całego serca. Dlaczego warto sięgnąć po tą pozycje?
Bianka jest bardzo piękna i odnoszącą sukcesy dziennikarką, która pracuje w jednym z biznesowych czasopism, śpieszy się na wywiad z potężnym i wpływowym człowiekiem Dexterem Truittrem. Na nieszczęście jest spóźniona, kiedy jedzie winda z pewnym mężczyzną następuje awaria prądu. Zaczynają rozmawiać, głos mężczyzny jest bardzo seksowny, Bianka zaczyna czuć pożądanie i przyciąganie. Czuje się na tyle swobodnie, że zaczyna wyjawiać przed nim swoje zadanie dotyczące Truittera, a nie jest ono pochlebne, wręcz przeciwnie. Bianca ma uprzedzenia, co do bogatych i przystojnych facetów, że są zadufani, pełni siebie i nie dbają o normalnych ludzi. Kiedy jej słowa docierają do uszu mężczyzny ukrytego w mroku, Dexa Truittera, uzmysławia sobie, że nie może wyjawić swojej prawdziwej tożsamości. Próbuje być normalnym facetem, kurierem, który przybył dostarczyć przesyłkę. Skąd to kłamstwo? Oczywiście, że jest złe, a prawda prędzej czy później wyjdzie na jaw, czego sam Truitter jest świadomy, jednak nigdy nie spotkał dziewczyny, która zaintrygowałaby go tak bardzo jak Bianka. Jej zdanie z góry skazywało ich znajomość na potępienie, jednak chciał za wszelką cenę poznać przyczynę tej wrogości w stronę bogatych i wpływowych mężczyzn. Jedynym sposobem, w jaki mógł to zrobić, a także uzyskać szansę na poznanie jej, było ukrycie swojej prawdziwej tożsamości. 




Dex dbał o to, aby jego wizerunek nie pojawiał się w mediach, dlatego sprawę miał nieco prostszą, aby chwilowo utrzymać powłokę kuriera Jay’a. Mężczyznę charakteryzuje ogromna desperacja, aby dowiedzieć się więcej na temat ślicznej Bianki. Gdyby wiedziała, że ​​jest mężczyzną, którym gardzi, nigdy nie dałaby mu szansy, nie spojrzała łaskawie. Im bardziej brnął w to kłamstwo tym poważniejsze niosło za sobą konsekwencje, nie udawał, nie zmieniał swojej osobowości po prostu pokazał jej, że Dex nie jest takim człowiekiem, za jakiego go uważała. Bohaterowie podobają się sobie, zaczynają umawiać na randki, jednak nieuchronnie wizja wyjawienia prawdy staje się bliższa, wręcz depta im po piętach. Jak zareaguje Bianka, kiedy się dowie, że wyrwała milionera, mężczyznę, którym gardzi? Czy będzie gotowa mu wybaczyć? Czy takie kłamstwo można wybaczyć?
 Autorki wykonały kawał dobrej roboty, nie potrafię określić, którą część wydarzeń napisała Vi Keenland, a którą Penelope Ward, działają wspólnie jak jedna maszyna, jakby miały jeden umysł i serce, który spójnie wszystko dyktował, aby mogły przelać to na papier. Idealna synchronizacja i postrzeganie świata, może właśnie to sprawia, że tak lubię historie tych autorek?
„Milioner i Bogini” ta książka jest o tym, że nie powinno się bać tego, kim się jest, nie można przypiąć komuś łatki przed spotkaniem i poznaniem. Nie powinno oceniać człowieka po pozorach, tak jak książki po okładce, jest to bardzo krzywdzące. Każdy z nas ma warstwy, pośród, których się ukrywa, nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać, pokochać, nawet, jeśli jest kimś, kogo nie darzymy sympatią.




 Spoglądałam na to, jak Dex i Bianka zakochują się w sobie, uczą na swoich błędach, ich związek rozpoczął się na podłożu kłamstwa, wyboistym i skalistym, bardzo niebezpiecznym, a mimo wszystko, bardzo chciałam by przetrwał. Postacie nie były doskonałe, dziewczyna wierzy w swoje ideały, nie zamierza się poddać, trudno jest ją przekonać do zmiany zdania, przez co Dex ją okłamał. Wpadł w swoją własną sieć zaczynając być zazdrosnym o samego siebie, co wydaje się  niepojęte, a jednak miało miejsce i było realne.

Książka bardzo mi się podobała, kryje w sobie tyle napięcia, że w dalszym ciągu czuję szum pod skórą, dreszcz i ekscytację. Z pewnością zapewni miłe doznania w zimowy wieczór, przeniesie nas do świata romansu, pozwoli pozostać w nim na dłuższą chwilę. Zachłysnąć się nim i powrócić, kiedy najdzie nas ochota na coś romantycznego.






Komentarze

Popularne posty