Recenzja Marta Mrozińska „Bursztynowy miecz”
Kontynuacja bestselerowej powieści fantasy Jeleni sztylet Główna bohaterka - Bora – oskarżona o zdradę i skazana na śmierć, zostaje odratowana. Miasto nad Morzem staje się dla niej ratunkiem i więzieniem. Większość ziem Awandii pozostaje pod okupacją, a wrogie wojska stają na granicy puszczy. Stary Lud nie złożył broni. Pozbawiona przyjaciół, zdradzona i poraniona Bora, jednocześnie musi zmierzyć się z zupełnie innymi wyzwaniami. Plany wobec niej ma młody król, ma też jej babka pragnąca za wszelką cenę władzy i wpływów, która nieoczekiwanie wkracza do jej życia. Gdzie szukać sojuszników i jak wyrwać się na wolność, by wypełnić misję, którą otrzymała od Starego Ludu? Zaufanie przychodziło jej zawsze z największym trudem, a enigmatyczne wskazówki Doli napawają dziewczynę coraz większym niepokojem. W pradawnym obrzędzie przywołania deszczu Bora udowadnia swoje dziedzictwo i ratuje Awandię od suszy. Wszyscy chcą użyć mocy Bory. Dostaje misję dotarcia do kopalń na północy, która ma przynieść ratunek okupowanemu przez Waregów królestwu. W trakcie tej arcyniebezpiecznej wyprawy dołączą do niej nieoczekiwani sojusznicy. Czy może im zaufać? I komu będzie służyć?
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Rok wydania: 2024
Format: Książka
Liczba stron: 448
Cykl: Jeleni sztylet
Tom II
„Bursztynowy miecz” to drugi tom cyklu Jeleni Sztylet
autorstwa Marty Mrozińskiej. Doskonale pamiętam, kiedy zaczęłam czytać o
świecie, który nie był tak oczywisty, jak mogło się czytelnikom wydawać. „Jeleni
sztylet” mnie sobą zaczarował, zauroczył i sprawił, że wypatrywałam się
kontynuacji, aby ponownie spotkać się z bohaterka. Marta Mrozińska potrafi
nieźle namieszać, zwłaszcza, kiedy książka nabiera niebezpieczny wydźwięk i ciężko
usiedzieć na miejscu. Pozornie zwyczajna dziewczynka okazuje się bohaterką z
krwi i kości, taką, o którą czytelnik się troszczy i kibicuje ze wszystkich
sił. Komu zdecyduje się zaufać?
Główną
bohaterką książki autorstwa Marty Mrozińśkiej pod tytułem „Bursztynowy miecz” jest
Bora, dziewczyna mieszkała pod wielka puszczą w niewielkiej wiosce. Jej ojciec
jest najemnikiem, dlatego często wyjeżdża, dlatego mieszkała wspólnie z ciotką
i bratem. Marzeniem dziewczyny było pójście w ślady ojca. Bora od dziecka
rozmawia z opiekuńczymi duchami, jej życie jest przesiąknięte wierzeniami
słowiańskimi. Obecnie dziewczyna jest oskarżona o zdradę, w wyniku czego
skazują ją na śmierć. Całe szczęście udaje jej się uniknąć tragicznego losu,
czy już zawsze będzie poszukiwana? Miasto nad Morzem okazuje się zarówno ratunkiem,
ale także klatką, której nie może opuścić. Liczba wrogów znacznie się
powiększa, a przyjaciół spada. Nawet własna babka ma zbyt wysokie ambicje, które
mogą zagrozić wszystkim, całemu królestwu. Moce Bory są potężne i każdy
chciałby móc je użyć dla własnej korzyści. Czy uda się borze sprostać nowym
wyzwaniom?
„Bursztynowy miecz” to kolejna odsłona przygód Bory, dziewczyny, która posiada wielką moc, która użyta w nieodpowiedni sposób może przynieść wiele cierpienia. Uwielbiam świat wykreowany przez Martę Mrozińską, to nie tylko fantastka, ale także połączenie jej z mitologią słowiańską, która jest nam bliska. Królestwo Awandii jest niesamowite, barwne, dobrze rozrysowane i przedstawione czytelnikom. Duże wrażenie wywołał na mnie rytuał przywołania deszczu, który był znaczący dla bohaterki. Dla czytelnika była to uczta literacka, taka wisienka na torcie wzbudzająca ciekawość. Uwielbiam styl autorki, jest przyjemny, wprost się przez niego płynie, jakbym znajdowała się na łodzi, która lekko sunie poprzez niespokojne morze. „Bursztynowy miecz” to książka, która potrafi rozbudzić wiele emocji w sposób zachwycający. Bardzo polubiłam Borę, już w „Jelenim sztylecie” potrafiła ująć mnie swoją kreacją, odwagą i dobrym sercem. Jeśli macie ochotę przeczytać niecodzienną, porywającą, emocjonującą książkę, to musicie dać szansę autorce.
W s p ó ł p r a c a r e k l a m o w a
Komentarze
Prześlij komentarz