Recenzja Sarah J. Maas „Korona w mroku”
Drugi tom bestsellerowej serii "Szklany tron" powraca do krainy zniszczonej przez kłamców, gdzie tylko prawda jednej kobiety może wszystkich ocalić.
Mogłoby się wydawać, że po zdobyciu tytułu Królewskiej Obrończyni Celaenę
dzieli tylko jeden krok od wolności. Jednak wygodne życie w pełnym luksusów
pałacu staje się dla zabójczyni coraz bardziej niebezpieczne. Sekret, który
skrywa, nigdy nie może wyjść na jaw. Pewnego dnia spotyka swoją pierwszą
miłość, Archera Finna, oskarżonego o zdradę. Dziewczyna nie wierzy, że
mężczyzna uczestniczył w zmowie mającej na celu obalenie monarchy Adarlanu. Czy
zdoła zachować kolejną tajemnicę?
Oko Eleny wiszące na szyi zabójczyni wzywa ją coraz częściej. To znak, że
zagrożenie się zbliża...
Wydawnictwo: Uroboros
Rok wydania: 2024
Format: Książka
Cykl: Szklany tron
Tom II
Pierwszy tom „Szklany tron” łyknęłam jednym tchem, cieszyłam się, że miałam urlop i miałam więcej czasu, który mogłam poświęcić na czytanie, dlatego od razu wzięłam się za drugi tom przygód sławnej zabójczyni króla Adarlenu. Wiedziałam jedno, że powinnam spędzić z lekturą miło czas, bo przecież o to chodzi, to jest najważniejsze. Byłam ciekawa, co tym razem spotka Celaenę, chciałam chłonąć atmosferę powieści, podróżować, poznawać coraz to nowe miejsca. Byłam gotowa na przygody, założyłam wygodne buty i byłam gotowa gnać, gdzie mnie oczy poniosą w towarzystwie zabójczyni.Po zakończonym turnieju Celaena żyje dostatnio w Szklanym Zamku, dostaje sowite wynagrodzenie za każde wykonane przez nią zlecenie. Dziewczyna musi wypełniać zobowiązania wobec króla, a jako Królewska Obrończyni nie tylko ochraniać gości podczas balów i uczt, ale także wykonywać tajne misje, podczas których musi wykazać się sprytem i umiejętnościami. Chętnie wydaje tantiemy na stroje oraz książki, które mają dla niej ogromną wartość. Następne zadanie zlecone jej przez króla wcale nie będzie łatwe. Celem zabójczyni jest Archer Finn, dawny znajomy z Twierdzy Zabójców. Celaena musi dokonać wyboru i stanąć po jednej ze stron. Co zrobi? Czy Archer faktycznie jest niewinny, czy sporo sobie nagrabił? Czy faktycznie ten urokliwy mężczyzna mógłby maczać palce w spisku przeciw królowi Adarlanu? Czy Celaenie uda się wyjść obronną ręką z tak patowej sytuacji?
W „Koronie w mroku” Maas postanowiła pokazać nam duet Celaeny i Chaola, wokół których toczy się cała akcja. Dzięki takiemu zabiegowi udaje się nam lepiej poznać bohaterów, nie tylko takimi, jakimi stali się obecnie, ale i takimi, jakimi byli w przeszłości. Drugi raz przekonałam się o tym, że autorka jest mistrzynią w doborowej kreacji bohaterów, każda postać, którą stworzyła ma swoje określone cechy, wady i zalety, co daje niezwykle realistyczne odczucie przy ich ocenie.
Akcja w książce rozgrywa się nieco spokojniej i bardziej leniwiej, z większą rozwaga, stopniowo, na wszystko jest odpowiedni czas i miejsce. Nie oznacza to, że jest nudno i dostajemy wypełniacze mające na celu upiększenie historii. Zostajemy wrzuceni w świat tajemnic i zagadek do rozwiązania, mamy spisek, który trzeba rozwiązać, na każdym kroku otrzymujemy coraz to nowe pytania. To pewnego rodzaju cisza przed burza, z biegiem rozwoju fabuły czyhają na nas niebezpieczeństwa, kocham magię i właśnie to otrzymałam. Maas potrafiła sprawić, że mocno zaangażowałam się w historię, chciałam móc coś zrobić, aby pomóc Celaenie. Trzymałam za nią kciuki, opowieść mnie wciągnęła, pochwyciła w swoje strony i nie chciała wypuścić.
Komentarze
Prześlij komentarz